Szydłowiec w opisie Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego

wpis w: Miejsca | 0

Zbliżając się do celu mojej podróży, aby ją korzystniejszą uczynić, pojechałem na Szydłowiec. […] Szydłowiec jest miastem rządowem; leży przy szosie warszawsko-kieleckiej o […] mil 5 od miasta powiatowego Opoczna. Ma 2 kościoły, ratusz murowany i domów mieszkalnych 211. Ludność jego składa się w większej części ze starozakonnych: liczy ich bowiem teraz 2,500, a chrześcian 1,200. Stosunek ten ciągle nawet wzrasta, gdy porównamy, iż w r. 1822 na ogólną liczbę 2,377 tutejszych mieszkańców, samych starozakonnych było 1,500.

Miasto to jak wiadomo, było gniazdem Szydłowieckich herbu Odrowąż, od niego nazwisko swe biorących, możnej i głośnej w historyi krajowej rodziny. Właściwie jednak tylko dwaj ostatni: Krzysztof i Mikołaj bracia Szydłowieccy, co rozumem i majątkiem słynęli. Połączyli się oni z pierwszemi domami w państwie, i jednocześnie prawie obaj bez zostawienia potomka płci męzkiej zmarli. Jeden z nich właśnie Mikołaj kasztelan sandomierski i podskarbi w. koronny tu mieszkał i umarł w r. 1530. Szydłowiec jako miasteczko założone zostało w r. 1427 także przez dwóch braci: Jakuba i Sławosza Odrowążów, którzy odtąd z Szydłowca pisać się już poczęli. Ma zaś dotąd w oryginałach lub w kopiach, w metryce koronnej znajdujących się, następne przywileje: Kazimierza Jagiellończyka z r. 1470, w którym przenosi miasto z prawa polskiego na niemieckie; Alexandra z r. 1505, w którym król na prośby Mikołaja z Szydłowca podkomorzego i starostę radomskiego ustanawia tutaj dwa jarmarki roczne: na św. Wawrzyniec i we czwartek przed Niedzielą Kwietnią; Zygmunta I z r. 1508, ustanawiający co piętek targi tygodniowe; Zygmunta Augusta z r. 1550, którym mieszczanów Szydłowca uwalnia od cła i wszelkie handle prowadzić pozwala. Wszystkie te przywileje na prośbę Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła marszałka nadwornego litewskiego potwierdził Stefan Batory w Warszawie, na dniu 1 lutego 1578 r. Odtąd sami już Radziwiłłowie, bez odwoływania się do władzy monarszej, aż do końca zeszłego wieku zatwierdzali dawniejsze lub nadawali nowe prawa, urządzenia, podatki i t. p. Długo byłoby o tem pisać, jakich dowolności, co za uciski biedni mieszczankowie tutejsi doznawali, dopóki porządek i prawo nadużyć tych nie usunęło. Skutkiem zamiany z księżną Anną Sapieżyną, ostatnią dziedziczką, miasto to na własność rządową przeszło.

Z dawnych gmachów Szydłowca ocalały: kościół farny i ratusz, budowle piękne i starożytne. Ratusz włoskiej XVI wieku architektury, z krytym dachem; wyższa część ściany służy do zakrycia tegoż i przyozdobiona jest okrągło zakończonemi niszami; po bokach sterczą wieżyczki, na środku zaś wysoka wieża, a na samym wierzchu chorągiewka z jednogłowym orłem. Ratusz ten zniszczony podczas przechodów wojskowych w r. 1812, wyrestaurowany został w r. 1829, jak o tem napis, na tablicy nade drzwiami głównemi umieszczonej poświadcza. Dziś budowla ta w dobrym jest stanie i długie wieki przetrwać jeszcze może: tak silne są jeszcze mury i dobrze zachowane.

Dawniejszą jest nieco fara, znać też na niej wyraźnie zmarszczki czasu; pomimo to bardzo jest piękna budowa tej świątyni. Wystawiona w r. 1432 przez Szydłowieckich, ma herby Odrowążów po wszystkich stronach i na samej facyacie umieszczone. Styl budowli jest gotycki, lecz niezwykły tego wieku polskim kościołom i okazalsza w zewnętrznych ozdobach. Cała z ciosu wystawioną, ze skarpami na boku i z dachem spiczastym dachówką holenderską pokrytym, otoczona jest murem naokoło, przy którym kilka nagrobków tutejszych proboszczów się mieści. W ogóle zaś i w całości swój o ile oryginalną, o tyle prześliczną jest ta świątynia; lecz wymaga już reparacyi i wczesnego ratunku. Wielkiemi drzwiami, z osobliwym i starożytnym zamkiem, wchodzi się do wnętrza równie wspaniałego i w szczegółach niezwyczajnego. Sufit tu cały jest z drzewa, zamiast sklepienia; na nim zaś obszerne i doskonale dochowane malowidła historyczne: we środku wyobrażony jest monarcha na tronie siedzący w purpurowym płaszczu, gronostajami podszytym, w koronie na głowie, w jednym ręku jabłko, w drugim berło trzyma. Otacza go grono świętych, pomiędzy któremi rozpoznać można czterech ewangelistów i czterech patronów kraju. Na dole pod królem następny jest napis; Vir nichyte Sigismunde plebem tuam salva sancta intercesione, (Zygmuncie, mężu znakomity, ocal lud twój swojem wstawieniem). Co znaczy to szczególne wyobrażenie na suficie kościelnym, kiedy i przez kogo wykonane zostało? − o tem na miejscu dowiedzieć się nie mogłem. Lecz spodziewać się potrzeba po światłym teraźniejszym proboszczu ks. Józefie Juszyńskim kanoniku katedry sandomierskiej, iż uporządkowawszy bogate tutejsze archiwum, rzecz tę, jak mi obiecał, objaśni.

Wielki ołtarz należy do tych rzadkich wyrobów z drzewa, których coraz mniej widzieć już można. Wystawiony współcześnie z kościołem, jest, jak zwykle w XV wieku ołtarze, w formie szafy, składany; ozdabiają go zaś rzeźby złocone i figury dobrego i wprawnego dłuta. Po lewej stronie lego ołtarza umieszczony jest wspaniały z czerwonego marmuru grobowiec Mikołaja Szydłowieckiego, zmarłego w r. 1530, który mu brat Krzysztof na rok przed swoją śmiercią wystawił. Śliczny ten pomnik doskonałego i bardzo starannego dłuta, wyobraża mężczyznę bez brody i wąsów w postawie leżącej; rycerz w całkowitej zbroi, w czepcu z siatki robionym na głowie, jakoby śpiący na wezgłowiu, na jednej ręce się wspiera, w drugiej trzyma włócznię z chorągiewką, na której herb Odrowąż; nogę ma jedną jakby do powstania zgiętą i podniesioną. Tuż obok niego leży przy boku szeroki miecz w pochwie, a u nóg szyszak z piórem strusiem na wierzchu, i znowu na owalnej tarczy herb Odrowąż. Wszystko to wybornie wykonane i doskonale dotąd zachowane, gdyż cała figura jest w pewnej wklęsłości, w ciosowe z arabeskami otoczony wprawiona i ukośnie na wzniesieniu także z ciosu umieszczona. I góry na tablicy marmurowej znajduje się napis, lecz tak zatarty, iż wyczytać go już w zupełności nic mogłem: nie masz go też w Starowolskim, a kto inny u nas od r. 1659 dotąd zdjęciem napisów grobowych po kościołach nie zajmował się.

Pomiędzy ołtarzami bocznemi, w jednej kaplicy znajduje się także bardzo starożytny składany ołtarz, sprawiony przez jakiegoś Szydłowieckiego, jak o tem herb Odrowąż kilkakrotnie powtarzany poświadcza. Sądząc z malowidła i ozdób, jest on dawniejszy od wielkiego ołtarza, a z osobliwości swej i starożytności bardzo szacowny. Malowidła na drzewie wyobrażają we środku hisioryą męki Pańskiej, na 8 zaś tablicach wizerunki wszystkich świętych. Według podania był to ołtarz obozowy Szydłowieckich, którego następnie jeszcze jakiś Radziwiłł hetman używał, a potem na ofiarę w kościele złożył.

Naprzeciwko tej kaplicy wznosi się wprawdzie nowożytny, lecz bardzo piękny grobowiec. Jest to sarkofag w kształcie ołtarza z czarnego marmuru wystawiony, we środku którego, z czystego białego kararyjskiego marmuru wyrobiona jest niewiasta, na wzór grecki w długą szatę od stóp do głów obwinięta, która w postaci siedzącej z wyrazem smutku i rozpaczy na urnie się wspiera. Dzieło to szczególnie w draperyi udatne, jest dłuta Jakóba Monaldi, znanego snycerza na dworze Stanisława Augusta, jak o tem na boku następny napis poświadcza: Monaldi Rom. inc. et sculp. 1790. Wystawił go zaś naprzód Mikołaj książę Radziwiłł starosta radoszkowski dla żony swej z domu Gawdzieckiej, siostry jednego z tutejszych proboszczów, lecz nie dokończywszy go, zmarł 1795 roku. Dopiero brat tejże żony pochował ich razem, i grobowiec dla obojga przeznaczywszy, dokończył.

Skarbiec kościelny tutejszy, do którego prowadzą starożytne żelazne drzwi ze sztucznym i niedobytym zamkiem, sprawionym dopiero wtenczas, kiedy najbogatsze rzeczy były już ztąd skradzione, nie posiada już ani złotych, ani srebrnych naczyń, o których drogości i wytwornej robocie inwentarze wspominają. Jeden tylko srebrny pozłacany dawny kielich ocalał, ofiara biednej kobiety, która może całe swe mienie na to obróciła. Nie zaleca się on sztuką, lecz ma następny bardzo wymowny pod spodem umieszczony napis: Najświętszy Krwie i Ciała Pana Jezusa, z krwawych prac swoich Magdalena Przekupka.

Na koniec do osobliwości tej świątyni należą takie schody z ciosu, nader sztucznie wyrobione, a na dach prowadzące, tudzież wiązanie dachu, które wszystkich zwiedzających budowniczych i cieśli zadziwia. Niepodobna bowiem sobie wystawić co to za las jest belek i krokwi wysokich i grubych, w tysiączne i ozdobne sposoby łączących się.

Z kościoła poszliśmy do plebanii, ze schludnego i pięknego domu składającej się. Tam w jednej izbie wiszą portrety poprzedników teraźniejszego proboszcza, pomiędzy któremi w kącie, na zczerniałem od starości malowidle, odkryłem portret Jana Długosza, nieśmiertelnego naszego dziejopisa. Nie jest to zapewne portret współczesny, lecz widocznie z prawdziwego i dawnego obrazu, jeszcze w XVI wieku kopiowany. Poznać to z rysunku i napisu na nim umieszczonego. Takiego wizerunku Długosza nikt, o ile mi wiadomo, nie zna. Wyobrażony on jest już w podeszłych latach, z podstrzyżonemi wąsami i brodą, w stroju kanonickim; twarz ma wywiędłą i zmarszczkami pooraną, lecz oczy i czoło szczególnego wyrazu i rozumu. Jakim wypadkiem portret ten tam się znajduje, opowiada od dawna przechowywane podanie, które mi szanowny teraźniejszy proboszcz udzielił. Niedaleko od Szydłowca, w tymże samym powiecie leży wieś Długosz, z której historyk nasz ma pochodzić i gdzie na pamiątkę tego, w dawnym kościółku portret rzeczony był zawieszony; ztamtąd go zaś jeden z proboszczów do swego mieszkania przeniósł. Ależ jak dotąd wiadomo Długosz historyk w Niedzielsku się rodził. Był on jednak kanonikiem sandomierskim, a nawet proboszczem w Odechowie, niedaleko od tej wsi położonym, i wtedy może kościołkowi tam będącemu, dla tożsamości nazwiska portret swój darował. Cóżkolwiekbądź, zawsze pomnik ten ważny i bardzo ciekawy, ze wszech miar zasługuje, aby go sztychem lub litografią rozpowszechnić.

Źródło: Franciszek Maksymilian Sobieszczański, Wycieczka archeologiczna w niektóre strony gubernii radomskiej odbyta w miesiącu wrześniu 1851 roku przez F. M. Sobieszczańskiego, Warszawa 1852, s. 25−54.