ŚWIĘTY KRZYŻ Zespół klasztorny /2/ Zewnętrzny dziedziniec i wejście do klasztoru

wpis w: Z teki Romana Mirowskiego | 0

Przyjęcie przez Polskę chrztu prawdopodobnie definitywnie zakończyło pogański status Łysej Góry. W obiegu jest wiele pięknych legend związanych z chrystianizacją, jednak dopóki nie znajdują one naukowego potwierdzenia, traktować je trzeba tylko jako legendy, zaś przyjąć za pewne to, co uznali za pewne naukowcy. Póki co „między bajki” włóżmy pięknie brzmiące teorie o rotundzie ufundowanej podobno przez żonę Mieszka I, Dobrawę czy też o ufundowaniu i zbudowaniu klasztoru przez pierwszego koronowanego władcę Polski, Bolesława Chrobrego. Obecnie oficjalnie obowiązuje datowanie, które założenie opactwa wiąże z czasami Bolesława Krzywoustego. Być może w jakimś stopniu jako potwierdzenie osoby księcia jako fundatora mona uznać legendę o świętym Emeryku, królewiczu z rodu Arpadów, dzięki któremu w klasztorze znalazły się relikwie Krzyża Świętego. Ów „węgierski ślad” mogła zapoczątkować pielgrzymka, którą Bolesław odbył do benedyktyńskiego opactwa w Samogyvar’ na Węgrzech.

Z zasobów ciekawostek związanych z początkami klasztoru, warto przytoczyć spór, który niedługo mieć będzie już tysiąc lat: które z najsłynniejszych polskich opactw było pierwsze: Tynieckie czy Świętokrzyskie? Książę Bolesław Krzywousty ufundował tu kościół (był on zapewne jednonawowy i nosił wezwanie Trójcy Świętej), z którego zachowały się jedynie relikty murów znajdujące się w północnej ścianie obecnego kościoła, ścianie oddzielającej świątynię od klasztornego krużganka. Mury co do cech stylowych ewidentnie romańskie, wykonane są z piaskowcowych ciosów. Są one widoczne od strony krużganka, ale ponieważ mają wysokość 9 metrów, widać je także na piętrze klasztoru, gdzie ocalało nawet ościeże okienne, które znajduje się teraz około 6 metrów nad poziomem obecnej posadzki. „Niewielka odkrywka w krużganku wykazała, że pod płaszczem późniejszego przemurowania zachowało się pierwotne lico ściany romańskiej, z rysunkiem pozorowanych spoin w tynku” – pisze Zygmunt Świechowski. Jak wyglądał ów kościół? Pewnie nigdy się nie dowiemy, a profesor Świechowski, najwybitniejszy znawca architektury romańskiej w Polsce, w tekście dotyczącym Św. Krzyża, niczego w tej kwestii nie chce narzucać.