ŚWIĘTA KATARZYNA – Kapliczka domkowa

wpis w: Z teki Romana Mirowskiego | 0

O tej kapliczce nie ma żadnej wzmianki w Katalogu Zabytków. Być może dlatego, że nie uznano jej za zabytek. Kapliczka ta nie jest może w ogóle interesująca sama z siebie. Jest czymś ciekawym dopiero wówczas, gdy potraktuje się ją jako ogniwo procesu, któremu na przestrzeni wieków podlegały świętokrzyskie drewniane kapliczki. Gdyby ów cykl przyrównywać właśnie do łańcucha, to byłaby ona w nim jednym z ostatnich ogniw. Zarówno jak się wydaje co do czasu powstania, jak również co do zmniejszającego się na jej przykładzie czynnika kontynuowania tradycji. Ksiądz Jan Wiśniewski również nie wspomina w ogóle o niej. Mogło jej zresztą w czasie jego pobytu w Świętej Katarzynie jeszcze nie być. Może ma ona charakter wotywny, może upamiętnia tragiczne wydarzenie z lat II wojny światowej?

Zlokalizowana jest po drugiej stronie szosy, prawie naprzeciwko klasztoru, ale może kiedyś, jeżeli miała swoją poprzedniczkę, jej rolą mogło być zaznaczanie granicy wsi od strony zachodniej, od wjazdu z Krajna, a dalej z Kielc… Ma ona plan prostokąta, ale nie nakrywa jej zwykły dwuspadowy dach. Wprowadzenie dodatkowej, trzeciej połaci być może służyć miało zaakcentowaniu ważności tej elewacji, skierowanej ku szosie i stojącemu za nią klasztorowi. Ale ta trzecia połać może jest naśladownictwem dachu kapliczki w Sędku, tam nieco większej i o trójbocznym zakończeniu. Architektura kapliczki jest ascetyczna, uboga jak jej fundator czy fundatorzy. Na pewno nie zbudował jej nikt bogaty, tylko miejscowa ludność. Walcząc z niezbyt urodzajnymi tu gruntami, z surowym, niemal górskim klimatem i tym mocniej pragnąc wsparcie u Stwórcy wyjednać pobożnością, czego wyrazem jest właśnie ta maleńka drewniana kapliczka.