ŚWIĘTA KATARZYNA – Kaplica św. Franciszka

wpis w: Z teki Romana Mirowskiego | 0

W przypadku tego konkretnego obiektu kwestia jednoznacznej decyzji czy jest to kapliczka czy kaplica stwarza ogromne trudności. Co do wielkości – jest to na pewno Kaplica (choć w Katalogu Zabytków figuruje jako kapliczka – stojąca obok źródła). Według tegoż katalogu Zabytków jest co do „metryki” dziewiętnastowieczna, ale istnieją opinie oparte o miejscową tradycję, że zastąpiła ona starszą kaplicę, czy kapliczkę stojącą w tym miejscu. Kaplica, bo tak wolałbym ją określać, ustawiona jest na dość wysokim cokole, na który wchodzi się po schodach, liczących kilka stopni. Co do planu jest prostokątna, a wraz z poprzedzającym ją podcieniem, czy raczej portykiem, podpartym czterema kolumienkami, niemal kwadratowa.

Kolumnowy portyk w wieku XIX stosowany był często w pałacach, także w kościołach, ale rzadziej w drewnianej architekturze sakralnej. Ściany jej osłaniają szalunki, a nakrywa ją dwuspadowy dach, zwieńczony prostopadłościenną wieżyczką na sygnaturkę, z arkadową latarenką i krzyżem. W trójkątnym szczycie znajduje się półkoliście zamknięta wnęka z postacią świętego. Półkolisty łuk powtórzony został również w nadprożu dwuskrzydłowych drzwi, prowadzących do wnętrza.

Architektura tej kaplicy nie jest oparta na tradycjach ludowych kapliczek Ziemi Świętokrzyskiej. Źródeł inspiracji przyjętych form należałoby raczej poszukiwać z jednej strony we wciąż chętnie stosowanym wówczas neoklasycyzmie, a z drugiej w naśladownictwie równie modnej w wieku XIX estetyki ówczesnych europejskich kurortów, przeszczepianej u nas w rejony górskie i podgórskie i cieszącej się podziwem. Szczęśliwie na terenie Polski pozbawionej kolokwialnie zwanych laubzegowymi (od sposobu wykonania), pseudoalpejskich dekoracji, za to wzbogacanej o miejscowe wzory, co do rozwiązań konstrukcyjnych i materiałowych. A w szczególności do deskowych szalunków jak i do kąta nachylenia i sposobu krycia dachu. To samo powiedzieć można w odniesieniu do zastosowanego detalu. Symbioza „zewnętrznych” (by nie nazywać je obcymi, gdyż także wyrastały przecież jak polskie w atmosferze europejskiego ducha i kultury) wzorów i miejscowych opartych o ludową sztukę tradycji, przyniosła interesujący efekt, że kaplica doskonale pasuje do świętokrzyskiego krajobrazu, a z zajmowanym miejscem zrosła się do tego stopnia, że trudno wyobrazić sobie jak wyglądało przedgórze Łysicy, zanim kaplicę Świętego Franciszka zbudowano.