Pożytek z wędrowania

wpis w: Przyroda | 0

 

Źródło: T. Dybczyński, Tajemnice Łysogór, Lwów 1937, s. 179-181.
[…] – Piesza wędrówka po własnym kraju ma niewysłowiony urok. Człowiek chwilami zupełnie zapomina w niej o współczesności… Żyje się coraz innym związkiem bezpośrednim z daleką nieraz przeszłością, przenosi się myślą jakby w te dawne czasy, gdy szumiały odwieczne pierwotne bory, gdy stawiano pierwsze zręby tych zamczysk, któreśmy zwiedzali, tych kościołów, któreśmy oglądali… Wyczuwa się w takiej wycieczce ten organiczny związek, jaki bez wątpienia istnieje między każdym z nas, naszą macierzą – ziemią i tym wszystkim, co na niej istnieje, czy to w naturze czy jako dzieło rąk ludzkich, w ciągu wieków zmieniające swe oblicze… – Ja bym dodał – rzekł Tadeusz – do tego, co pan przed chwilą powiedział, to jeszcze, że człowiek w czasie takiej wycieczki, czując się bardziej związany z ziemią, rozwija w sobie podświadomie zawsze zresztą tkwiące uczucie, że nie może być obojętny sprawom i losom tej ziemi. Inaczej mówiąc, to wyczucie wrodzonego związku organicznego z ziemią rodzinną utrwala i pogłębia niezmiernie nasz patriotyzm. – Toteż jestem entuzjastą wszelkiej akcji krajoznawczej – mówił dalej Mirski. – To jeden z najzdrowszych i najpożyteczniejszych ruchów. Dziś ten ruch ma już swój potężny kierunek i zrozumienie także u władz państwowych. – A kto był w Polsce pierwszym takim krajoznawcą-wędrownikiem? – zapytała Zofia. – Chyba się nie omylę twierdząc, że pierwszym krajoznawcą u nas był słynny Staszic, a po nim profesor Wojciech Jastrzębowski, marymontczyk, w pierwszej połowie zeszłego wieku odbywający z gronem swych uczniów wycieczki po różnych okolicach Polski. – Specjalnie badał Łysogóry w roku 1829 profesor uniwersytetu warszawskiego, matematyk Armiński, zwłaszcza pod względem klimatycznym – dodał Tadeusz. – Faktycznym odkrywcą Łysogór w nowszych czasach był późniejszy twórca Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego i jego naczelny prezes, Aleksander Janowski, który z gromadkami uczniów swych wędrował po tych stronach i uwiecznił swoje szlaki w tak pięknej, wyczerpanej już zresztą, książeczce jak pierwsza część „Wycieczek po kraju”. Od jego wypraw w te strony, czynionych przed laty blisko trzydziestu, Łysogóry stały się znane ogółowi polskiemu i zaczęły ściągać z roku na rok coraz liczniejszych turystów i uczonych, którzy je zaczęli bliżej badać pod różnymi względami. Do dziś jednak ten zakątek nie jest jeszcze wcale dostatecznie zbadany… Sławę jego ostatnimi laty rozniósł i pogłębił wielki syn jego – Stefan Żeromski, mianując krainą puszczy jodłowej.