Opis dróg i przyrody

wpis w: Przyroda | 0

Źródło: Aleksander Janowski, Wycieczki po kraju, wydanie 2, cz. 1, Warszawa 1902, s. 72-81, 83-87, 97−98, 100−103

Jednak wycieczka do gór Łysych, inaczej Świętokrzyskiemi zwanych, dostarczy znaczną ilość wrażeń całkiem niepospolitych i zupełnie okupujących trudy i koszty.

Ze stoków gór liczne w obie strony spływają strumienie i rzeczki. Stąd biorą początek rzeczki Ś

wiślina, Pokrzywianka i Słupianka, dopływy Kamiennej; Opatówka, Koprzywianka i Czarna, wpadające do Wisły; Beldonka, Czarna Nida i Łośnia, niosące swe wody do Nidy.

Wody, spływające z tych stoków są kryształowej przezroczystości i oprócz żelaza, innych domieszek nie zawierają.

Nader jest ciekawą rzeczą, że wody te nie płyną ze źródeł, ale pochodzą z opadów atmosferycznych, które spłynęłyby bez śladu po zimnych skałach górskich, gdyby nie zapora, jaką same sobie wytworzyły. Zaporę tę stanowią torfowiska, jak gdyby zawieszone w połowie wysokości góry, często nawet na wzniesieniu 1200 stóp nad poziomem morza.

Z tych to torfowisk sączą się strumyki i następnie zamieniają się one w rzeki. Różnice północnych stoków gór od reszty Królestwa są dość znaczne. Gdy na nadwiślańskich równinach śniegi już zginęły, tu jeszcze sankami jeżdżą, gdy tam już żniwa, tu zboża jeszcze zielone.

Góry Świętokrzyskie badane były pod względem przyrodniczym już przez Staszyca, następnie przez Puscha i innych przyrodników. Pusch pierwszy orzekł, że wzniesienia te stanowią skały kwarcytowe, gdzie znaleźć można zupełnie przezroczyste lub lekko zabarwione kryształy kwarcu.

Stary to kawał skorupy ziemskiej te łyse szczyty, jest to bowiem jedna z czterech wysp prastarego lądu Europy. Jeszcze ani Tatr, ani Alp nie było, a olbrzymie morze gotowało dopiero na swojem dnie potężne skały osadowe, z których miały powstać Giewont i Łomnica, Mont-Blanc i St.-Gothard. Rozhukane bałwany tego morza biły wściekle o krystaliczne wyżyny dzisiejszej środkowej Francji, okolic nadreńskich, kotliny Czech i gór Ś-to-Krzyskich.

Dział wodny między dolinami Pilicy i górnej Wisły jest obszerną wyżyną o rożnem wzniesieniu, poczynając od 450 st. n.p.m. w nizinie nadwiślańskiej do 1400 st. n.p.m. w wyżynie Małopolskiej. Najwyżej jednak wznosi się położone na wyżynie tej pasmo Łysogór, sięgające prawie do 2000 st. n.p.m. Mimo dość znacznej wysokości pasmo Łysogór zblizka nie wydaje się zbyt imponującem, a to z tego powodu, że wyżyna wspomnianego działu wodnego nie wznosi się raptownie, lecz stopniowo, zwłaszcza zaś od północnego stoku, skąd zwykle przybywa turysta warszawski, wyżyna owa wznosi się łagodnie od lekko falistych wzgórz prawego brzegu Pilicy, wypełniających powiaty Opoczyński i Konecki, do znacznego obszaru wyżyn w powiecie Kieleckim i Opatowskim, które stanowią 1000 stopową podstawę, na której znów o 1000 stóp piętrzy się pasmo Łysogór.

Samo pasmo Łysogór zaczyna się koło wsi Kajetanowa przy szosie z Kielc do Suchedniowa. Przecina je dolina Czarnej Nidy, poczem pasmo ciągnie się w kierunku południo-wschodu do wsi Krajno. Tu rozpoczyna się główny grzbiet, raptownie wznoszący się ku górze do wysokości 1903 stóp na szczycie Łysicy, lub góry św. Katarzyny. Giną tu drogi, co między Kajetanowem, a Krajnem łączyły przez szczyt pasma wsie, leżące na południowym i północnym jego stokach, zaczyna się puszcza, gęstwina leśna, podszyta krzakami i poprzeżynana znacznemi obszarami rumowisk (gołoborza). Grzbiet Łysogór ciągnie się od Łysicy w kierunku połud.-wschod. do Łysej góry, zwanej też Górą Ś-to-Krzyską, którą to nazwę zwykle na cale pasmo rozciągają. Ten szczyt spada szeroko ku dolinie ujętej biegiem rzeki Słupianki. Długość pasma nie jest znaczną, wynosi bowiem tylko 12−14 wiorst.

Głównym materjałem szczytu jest skała kwarcowa (szarowaka); jest to biały, szary i zielony ziarnisty kwarc, zawierający podobno czasami piękne kryształy kwarcu. Stoki grzbietu zawierają też rudy żelazne; musiały być one niegdyś eksploatowane, czego dowodzą wsie o nazwie Huta, których jest kilka na południowym stoku gór.

Skutkiem swego wzniesienia, licznych strumieni i rzek, tudzież gęstego zalesienia, klimat w okolicy gór i na szczycie różni się trochę od innych miejscowości kraju. Brak jest dobrych danych meteorologicznych, co mogłyby dać pewne pojęcie o tych różnicach, w każdym jednak razie zaobserwować można, że poczynając od września panują tu mgły i ulewy, a szczyt grzbietu ginie w chmurach.

Te wpływy atmosferyczne działają niszcząco na stoki gór, które rozsypują się w wielkie rumowiska, okrywające grubemi na 15 stóp płatami boki góry. Puszczę S-to-Krzyską stanowią sosny, modrzewie, graby, buki, jawory, jesiony, jarzębiny, lecz prawdziwą królową drzew tutejszych jest przepyszna jodła, która na tym skalistym gruncie dochodzi do zdumiewających wymiarów. Cudnie wyglądają zarośla jodłowe na wiosnę gdy każda gałązeczka obdzierzgana jest świeżą bladą zielenią jak najcudniejszy subtelny haft, odbijający od ciemnej zeszłorocznej zieleni gałęzi.

Często bardzo zdarza się, że drzewo szukając korzeniami gruntu, za który mogłoby się chwycić i stanąć mocno, oplata niemi poblizkie kamienie, a pędząc pniem ku górze podnosi je za sobą, co bardzo ciekawie wygląda, są bowiem nieraz kamienie zarośnięte w pniu o parę łokci nad ziemią.

Pod względem gleby to wzdłuż północnego stoku ciągnie się loss, gdzie dobrze udaje się pszenica, buraki i koniczyna czerwona. Na stoku południowym przeważa gleba piasczyta, a mianowicie piasek dyluwjalny, lub glina piasczysta na podłożu skalnem lub ilastem w dolinach. Tu uprawiają żyto, owies, groch, tatarkę, łubin i inne. Na szczycie Łysej góry mały kawałek ziemi jest uprawiany, lecz ozimina już się na tej wysokości nie udaje.

Na południowym i zachodnim stoku Łysogór na pastwiskach wyznaczane są tylko kawałki gruntu, które z powodu silnej pochyłości nie nadają się do uprawy. Stąd też wytworzyła się tu rasa bydła o typie górskim, który tak opisuje Bolesław Wydżga („Wszechświat”, rok 1887, No 10).

Rumowiska są głównie na zboczach, w pobliżu grzbietu, sam grzbiet posiada idylliczne, jasno-zielone polanki, otoczone ciemno-zielonym wiankiem jodeł. W pobliżu grzbietu leżą też dwie sadzawki, zasilane przez ocembrowane źródło. Po południowej stronie drogi, prowadzącej przez Jeziorko i Dębno, studnie są głębsze, posiadają zwykłe cembrowiny, podczas gdy na północ od niej studnie są płytsze, a na cembrowiny wystarczają wypróchniałe i wyżłobione pnie jodeł (cieńsze pnie z dodanem dnem służą na wsypki). Na polach lossowych nigdzie niema jałowca i torfowca, występują one dopiero pod samym lasem górskim, skąd wypływają źródła, zabagniające ten pas i tutaj wody tych źródeł są przechwytywane na granicy przez rowy i skierowane w pojedyncze strugi, które żłobią sobie w polach lossowych głębokie wąwozy.

Ogólny charakter tego pasa lossowego, ciągnącego się u północnych stóp gór Świętokrzyskich, stanowią: wyniosłości faliste, równoległe do głównego grzbietu, pokryte bujnem zbożem; na dnie dolin podłużnych, dzielących te wyniosłości, płyną strumienie śród zielonego kobierca łąk; ku tym łąkom zbocza lossowe spadają stromo, lecz są zwykle trawiaste; erozja wód deszczowych pokrajała te zbocza dolinami poprzecznemi o zboczach urwistych; wąwozy te służą za drogi od wsi do gór. Na grzbietach wyniosłości stoją wiatraki, w dolinach nad bystro płynącemi strumieniami − młyny wodne. Na północ pasa lossowego występują grunta nieurodzajne, po części piaszczyste, zwane „wydrzyskami”.

Po drodze przez Mirocice jechaliśmy wciąż krainą lossową, stanowiącą północne podnóże góry Świętokrzyskiej. Jadąc, spotkaliśmy żebraków, nie pieszych, jak zwyczajni, nie konnych, jak abisyńscy, lecz jadących wygodnie własnym wozem, krytym budą płócienną.

W Nowej Słupi, u wschodniego podnóża góry Świętokrzyskiej, kwarcyty wynurzają się z pod lossu; ulice są usypane rumowiskiem, trzęsienie wozu idealne; wprawdzie zdołałem kości utrzymać w kupie, ale wszystkie wskazówki od zegarka odleciały. Wśród rumowiska płynie mały strumyczek ze Świętego Krzyża. W górę potoku prowadzi do klasztoru droga usypana też z natury rumowiskiem, niewiele różniąca się od szosy, prowadzącej po stoku pochyłości północnej.