Kielce oczami Juliana Ursyna Niemcewicza

wpis w: Miejsca | 0

Miasto Kielce, przed 10 laty za rządu rakuskiego, ze szczętem ogniem spłonione, porzędniejsze i czyściejsze z popiołów swoich powstało. Z samego przyjazdu ogromna katedra i pałac biskupi okazują się wspaniale. Ratusz stoi dotąd zburzony. Domki o jednem piętrze wszystkie murowane, białe, czyste, osadzone drzewami. Wielki szpital, przez biskupów niegdyś zbudowany, obrócony przez naszych na lazaret, nieszczęściem spalony został. Chorzy przeniesieni do seminaryum, w miesięc potem, podobnego nieszczęścia doznali, czyli je niebacznością sprawili. Sterczą te smutne ruiny; bo u nas bez ruin nic być nie może!

Przed zejściem Bolesława Kędzierzawego, Gedeon Gryff biskup krakowski założył to miasto 1173 r., całe z ciosowego kamienia, równie jak i kościół z kolegium prałatów, kanoników i wikaryuszów. (Kromer, LXVI, s. 255). Kościół ten katedralny jest jeden z najpiękniejszych w Polsce; architektura jego w dobrym guście, ołtarze bogate, ozdobne; w wielkim, obraz Wniebowzięcia Najświętszej Panny jest dobrej włoskiej ręki. Wiele nagrobków, piękny grób Elżbiety z Krzyckich Zborowskiej matki sławnych Zborowskich. Posąg Najświętszej Panny wykuty z głazu czystego ołowiu, wydobytego z kopalni tutejszych. Ołów ten zowie się Blei glanz, dowodzi bogactwa gór naszych. Idę biskupi z kościoła górnym gankiem do pałacu swojego. Ten wszystko prawie z dawnej wspaniałości swojej utracił. Jak w innych gmachach, tak i w tym Austryacy założyli byli magazyny zbożowe. W niezmiernej środkowej sali znajduje się u góry zbiór portretów wszystkich biskupów krakowskich od przyjęcia wiary, to jest od r. 996, od arcybiskupa gnieźnieńskiego Procharyusza, aż do Jana Alberta biskupa krakowskiego w 1632. Austryacy niektóre z tych portretów zabielili wapnem. Niemogłem widzieć pokojów, w których biskup mieszka, gdyż go niebyło; lecz po lewej stronie w suficie jest dawne wyborne malowanie, którego treści ukaziciel wytłómaczyć mi nie umiał. Wyraża ono zapewne zdarzenie jakie z dziejów polskich; widać króla ubranego bogato po hiszpańsku, po jednej stronie kanclerz w polskim ubiorze i hetman z buławą; po drugiej, osoby w cudzoziemskich strojach; przed królem obcy posłowie, zdają się mieć posłuchanie; w czterech sufitu tego obrazach, wyrażone są bitwy, obozy; w jednym, osoby przez połowę w polskim, przez połowę w cudzoziemskim ubiorze, siedzące przy stole, jak gdyby układaniem pokoju zajęte. Całe te malowanie jest wyborne, co do rysunku, koloru i kompozycyi, ubiory, charaktery, twarze największej prawdy. Podług układu z austryackim rządem, kościelne tutejsze dochody utrzymywać powinny seminaryum dla 24 kleryków i szkoły, w których do 150 studentów znajduje się. Równie jak w Wąchocku, widziałem i tu professorów niezmiernie młodych.

Źródło: Julian Ursyn Niemcewicz, Podróże historyczne po ziemiach polskich między rokiem 1811 a 1828 odbyte, Paryż 1858, s. 24