Generał Józef Hauke-Bosak. Dowódca II Korpusu w Powstaniu Styczniowym

wpis w: Ludzie | 0

Józef Hauke BosakWychowany w rosyjskim otoczeniu, carski ordynans na petersburskim dworze, zasłużony dla imperium rosyjskiego w walkach na Kaukazie. A zarazem bohater powstania styczniowego i jeden z najenergiczniejszych powstańczych dowódców. Tak, gen. Józef Hauke-Bosak miał niezwykłą biografię.

Wbrew stereotypowemu wyobrażeniu, spośród kilku tysięcy Polaków i osób polskiego pochodzenia, którzy w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku wchodzili w skład carskiego korpusu oficerskiego, nie więcej niż 300 osób przeszło na stronę powstania styczniowego. Byli to tylko oficerowie niżsi stopniem. Dla organizatorów powstania stanowiło to ogromne zaskoczenie, bo liczono, że ci wojskowi staną na czele formujących się oddziałów powstańczych i nadadzą odpowiedni charakter walkom z przeciwnikiem, którego poznali podczas kilkunastoletniej służby wojskowej. Spośród oficerów Polaków, którzy poparli powstanie, najczęściej wymienia się: Jarosława Dąbrowskiego, Zygmunta Padlewskiego, Edmunda Różyckiego, Romualda Traugutta, Zygmunta Chmieleńskiego i Józefa Hauke-Boska. Ta ostatnia trójka ściśle współpracowała w drugiej fazie insurekcji.

Józef Hauke urodził się w Warszawie w 1834 roku. Jego ojcem był gen. Józef Hauke, który walczył w Legionach Dąbrowskiego, a po upadku Księstwa Warszawskiego wstąpił do armii Królestwa Polskiego. Krótko przed wybuchem powstania listopadowego znalazł się na dworze cesarskim i pełnił funkcję fligeladiutanta (adiutanta przybocznego), a z początkiem lat trzydziestych XIX wieku awansował na generała majora świty cesarskiej. Zmarł w Petersburgu w 1837 roku. Z małżeństwa z Karoliną Steinkeller, córką znanego przemysłowca pochodzenia niemieckiego, pozostawił czwórkę dzieci.

Młody Józef trafił najpierw do Korpusu Cesarskiego dla Małoletnich w Carskim Siole, a następnie do Korpusu Paziów. Była to elitarna szkoła, kształcąca pod okiem samego cara Mikołaja II synów znaczących rodów bojarskich i książęcych oraz wysokiej rangi wojskowych. Dostanie się do niej wymagało carskiej protekcji. Kilkuletni pobyt w niej pozbawił Józefa jakichkolwiek kontaktów z polskością, zresztą wcześniej za wiele ich nie miał. Jak pisał Józef Białynia Chołodecki, jeden z jego pierwszych biografów: w tym czasie nie umiał po polsku nie tylko myśleć, ale i mówić, gdyż od najmłodszych lat żył zawsze w otoczeniu, w którym nigdy nie słyszał prawie o Polakach.

Po ukończeniu Korpusu Paziów Józef Hauke szybko awansował, w 1857 roku był już adiutantem ministra wojny. Awanse wynikały z dwóch powodów. Po pierwsze był bardzo zdolnym uczniem w Korpusie Paziów, a po drugie był skoligacony z rodziną carską. Jednak naszemu bohaterowi nie odpowiadało przebywanie na pełnym intryg dworze carskim i w 1859 roku poprosił o przeniesienie do armii czynnej na Kaukaz.

Prośby Polaków służących w carskim korpusie oficerskim o przeniesienie na Kaukaz nie były rzadkością. Udział w walce przeciwko ludom kaukaskim pozwalał zdobyć frontowe doświadczenia i pomagał w dalszych awansach. Za udział w podboju ziem górali kaukaskich Hauke został mianowany pułkownikiem i odznaczony Złotą Szablą „Za dzielność”.

W tym czasie Hauke zaczął odkrywać polskość. Trudno precyzyjnie wyznaczyć przełomowy moment. Na pewno nie odpowiadały mu stosunki panujące na dworze cesarskim: by robić tam karierę, trzeba było ożenić się z damą dworu, a takiej nie znalazł albo nie chciał znaleźć. Zmianę sposobu myślenia przyspieszyły wyjazdy na polecenie ministerstwa wojny, podczas których oficer odwiedził m.in. Warszawę i Paryż. Nad Wisłą spotykał patriotycznie nastawioną młodzież, a w salonie prowadzonym przez siostrę Zofię wielu wybitnych Polaków. Zofia była mocno zaangażowana w działalność na rzecz poprawy bytu chłopów, pisała ciekawe książeczki dla dzieci, była też redaktorką znanego pisma „Czytelnia Niedzielna”. Drugi kontakt z Polakami miał Hauke w Paryżu. Nie wiemy, z kim się wtedy spotykał, ale nie ulega wątpliwości, że brał udział w niejednej dyskusji na temat możliwości odzyskania przez Polskę niepodległości, zarówno z osobami skupionymi wokół Hotelu Lambert, jak i Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Po powrocie z wojaży zagranicznych do Petersburga brał zapewne udział w wieczorach organizowanych przez Jarosława Dąbrowskiego i Koło Oficerów, podczas których dyskutowano o wystąpieniu Polaków i ludu rosyjskiego przeciwko caratowi. Ale kto wie, czy decydujące nie okazało się spotkanie z Marią Kaczanowską. Hauke od razu zakochał się w pięknej Polce i z tą chwilą myślał jedynie o dymisji, małżeństwie i żywocie ziemianina na Podolu, skąd pochodziła wybranka. Jego marzenia się spełniły i 12 stycznia 1863 roku (według starego stylu) wziął ślub, a pod koniec lutego został zwolniony ze służby.

Generał Bosak

Wraz z wybuchem powstania styczniowego Hauke zrezygnował z dworskiego zacisza i przystąpił do walki. Rząd Narodowy jednak długo się wahał, czy skorzystać z usług byłego carskiego oficera. Eligiusz Kozłowski, wybitny znawca strony militarnej powstania i autor biografii Haukego, doszedł do wniosku, że Rząd Narodowy nie mógł mu natychmiast powierzyć odpowiedzialnej funkcji wojskowej, ponieważ pułkownik, opierając się na doświadczeniach kaukaskich, przedstawił nierealny plan prowadzenia działań zbrojnych. Chciał w Górach Świętokrzyskich budować fortece wzorowane na tych, jakie wojsko rosyjskie budowało na Kaukazie, a których górale kaukascy nie mogli zdobyć. Pomysł nie uwzględniał warunków terenowych w Królestwie, jakże innych od Kaukazu.

Dopiero w ostatnich dniach września 1863 roku Hauke otrzymał rządową nominację na generała oraz naczelnika wojennego województwa krakowskiego i sandomierskiego. Z tą chwilą przyjął pseudonim Bosak i włączył go od rodzinnego herbu.

Pod koniec września w Krakowie odbyła się narada wyższych dowódców wojskowych pod przewodnictwem przyszłego dyktatora powstania Romualda Traugutta. Wziął w niej udział także gen. Hauke-Bosak. Podjęto wówczas decyzję o nowej operacji partyzanckiej, mającej na celu opanowanie województwa lubelskiego, które stanowiłoby bazę dla powstańczej armii. Ostatecznie wyprawa nie doszła do skutku i Hauke-Bosak zdecydował się przenieść za Wisłę, do województwa sandomierskiego. 23 października na czele licznego oddziału podjął marsz ku Górom Świętokrzyskim. Jednocześnie płk Zygmunt Chmieleński, dowodzący od lipca znacznym oddziałem partyzanckim w województwie krakowskim, polecił rozczłonkować swoje zgrupowanie i wydał pododdziałom rozkaz udania się w Góry Świętokrzyskie. Sam zaś na czele konnicy wybrał się na spotkanie z Hauke-Bosakiem, do którego doszło 29 października w Kunowie.

Generał, zanim dotarł do Kunowa, rankiem 29 października 1863 roku stoczył pod Jeziorkiem przegraną bitwę z oddziałem gen. Ksawerego Czengierego, rosyjskiego naczelnika wojennego powiatu kieleckiego. Po tym starciu uświadomił sobie, że Góry Świętokrzyskie to nie Kaukaz i trzeba opracować inną koncepcję walki z przeciwnikiem.

Postanowił współdziałać z Chmieleńskim, którego mianował szefem sztabu. Plan na najbliższy okres zakładał wzmocnienie i ujednolicenie oddziałów oraz zmobilizowanie do większej aktywności władz cywilnych powstania. Piechota Chmieleńskiego miała przejść pod dowództwo mjr. Bogdana vel Bogdanowa, oficera rosyjskiego, który przeszedł na stronę powstania, i przemieścić się w lasy cisowskie, gdzie stacjonował już oddział sformowany przez przybyłego z Galicji we wrześniu 1863 roku mjr. Karola Kalitę-Rebajłę, eksoficera wojsk austriackich. Podobne obozy mieli założyć Jan Rudowski w lasach opoczyńskich i Władysław Eminowicz w lasach iłżeckich. Podczas obozowania zamierzano prowadzić intensywne ćwiczenia i uzupełniać składy etatowe poszczególnych jednostek. Postanowiono też, że gdy piechota będzie prowadzić ćwiczenia, jazda, przy której zostaną Hauke-Bosak i Chmieleński, wykona rajd na południe, aby odciągnąć Rosjan od obozowisk i ożywić powstanie w województwie krakowskim.

4 listopada doszło do potyczki kawalerii Hauke-Bosaka z Rosjanami pod Strojnowem, a dzień później w pobliżu Góry koło Pińczowa. Tutaj dołączyła 120-osobowa partia Ludomira Cywińskiego, która przybyła z Galicji. Następnie wszyscy udali się w Góry Świętokrzyskie. Hauke-Bosak i Chmieleński ponownie przeprowadzili inspekcję stacjonujących tu oddziałów i szerzyli propagandę powstańczą wśród chłopów. Podczas wielu pogadanek generał tłumaczył chłopom, dlaczego Rząd Narodowy ogłosił dekrety uwłaszczeniowe. Mówił też, że od momentu wydania tych dekretów nie ma już określeń „pan” i „chłop”, jest tylko „obywatel”. Agitując chłopów do wspierania walki zbrojnej, prowadził jednocześnie rozmowy z ziemiaństwem, tłumacząc i przekonując do zgody narodowej.

Hauke-Bosak i Chmieleński, dowiedziawszy się o osłabieniu garnizonu rosyjskiego w Opatowie, zaatakowali miasto 25 listopada. Atak powiódł się całkowicie. Powstańcy zabrali z kasy miejskiej ok. 35 tys. zł polskich, zdobyli też broń i amunicję. Kolejną zwycięską bitwę stoczyli 28 listopada pod Ociesękami (pow. stopnicki) – Rosjanie stracili w niej 80 zabitych żołnierzy, Polacy zaś mieli 20 poległych i 17 rannych.

Piechota wróciła do swych obozowisk, a Hauke-Bosak i Chmieleński z kawalerią podjęli kolejny rajd do województwa krakowskiego. 4 grudnia dotarli do Sprowy (pow. olkuski), gdzie zaatakował ich rosyjski garnizon ze Szczekocin. Polakom udało się bez strat opuścić miejscowość i powrócić w lasy świętokrzyskie.

Na początku grudnia powstańcy zanotowali jeszcze jeden sukces. Otóż Hauke-Bosak polecił Rębajle stoczenie bitwy z kolumną rosyjską, która od kilku dni tropiła stanowiska powstańcze w lasach świętokrzyskich (dowodził nią mjr Bentkowski, Polak w służbie carskiej). Rankiem 9 grudnia pod Hutą Szczeceńską Rosjanie dostali się w krzyżowy ogień i zostali zmuszeni do ucieczki.

Walka do końca

Dowództwo rosyjskie zaniepokoiło się energicznymi działaniami Hauke-Bosaka, pod którego rozkazami w rejonie Gór Świętokrzyskich obozowało 60 proc. polskich partyzantów. Dawała do myślenia także postawa społeczeństwa tego regionu, zwłaszcza chłopów, ściśle współdziałających z powstańcami. Przeciwko zgrupowaniu powstańczemu wysłano trzy kolumny wojsk rosyjskich. Pierwsza, pod dowództwem gen. Czengierego, wyszła z Kielc i skierowała się w lasy cisowskie. Druga, płk. Macniewa, wyruszyła z Końskich, a trzecia, płk. Suchonina, z Opatowa. Efektem tej dużej akcji było starcie 16 grudnia pod Bodzechowem. Kolumna Czengierego, licząca ok. 1200 żołnierzy, zaatakowała polską jazdę składającą się z 450 jeźdźców. Ten nierówny pojedynek przyniósł Polakom porażkę. Klęska była tym większa, że do niewoli dostał się Chmieleński, który został rozstrzelany 23 grudnia w Radomiu.

Mimo że strata Chmieleńskiego wywołała przygnębiające wrażenie zarówno na powstańcach, jak i ludności cywilnej, gen. Hauke-Bosak nie załamał rąk. Postanowił za wszelką cenę przetrwać i kontynuować walkę. Wyprowadzoną spod Bodzechowa kawalerię podzielił na trzy szwadrony i wysłał je w powiaty: kielecki, opoczyński i sandomierski, z rozkazem rozwinięcia akcji powstańczej. Piechocie liczącej ok. 2 tys. żołnierzy kazał się skryć w lasach. Sam przybył w okolice Cisowa, gdzie stacjonowała piechota Rębajły. Tutaj dotarł do niego dekret Rządu Narodowego z 15 grudnia. Dyktator Romuald Traugutt uważał, że podział wojska powstańczego na województwa i oddziały jest szkodliwy i tamujący dalszy rozwój armii narodowej. Wprowadził podział na dywizje, pułki, bataliony i szwadrony, a całą armię powstańczą w Królestwie Polskim polecił uformować w cztery korpusy. I Korpus gen. Michała Heidnereicha-Kruka miał walczyć w województwach lubelskim i podlaskim; II Korpusowi gen. Hauke-Bosaka podlegały oddziały z województw krakowskiego i sandomierskiego, a od początku stycznia 1864 roku także z kaliskiego; III Korpus płk. Jana Koziełł-Poklewskiego „Jakuba Skały” operował w województwie augustowskim; a IV Korpus (nie wyznaczono dowódcy) w mazowieckim i płockim.

W trzy miesiące Hauke-Bosak wykonał ogromną pracę organizacyjną i propagandową na rzecz umocnienia powstania w województwach przydzielonych II Korpusowi. Starał się, zgodnie z wytycznymi Traugutta, zreorganizować oddziały i pododdziały, zapewnić im broń i amunicję. Z determinacją uświadamiał chłopów, że walka powstańcza jest prowadzona przede wszystkim (podkreślenie – W. C.) w ich interesie, bo w niepodległej Polsce będą zaliczani do obywateli. W tym okresie podległe mu siły stoczyły 76 bitew, podczas gdy w całym Królestwie Polskim 138. Najsilniejszym ośrodkiem oporu było województwo sandomierskie; w jego obrębie rozpościerały się Góry Świętokrzyskie. Tu stacjonowała większość partyzantów korpusu liczącego w lutym 1864 roku ok. 5 tys. uzbrojonych ludzi.

Niestety, klęska opatowska 21 lutego, a potem carskie ukazy uwłaszczeniowe z 2 marca 1864 roku mocno osłabiły ruch powstańczy. Hauke-Bosak nie rezygnował, ustanowił nowych naczelników wojennych na województwo krakowskie i sandomierskie, prowadził inspekcje zmniejszonych oddziałów i zagrzewał do walki. Na niewiele to się zdało, bo aresztowanie Traugutta i rozpropagowanie przez władze ukazów uwłaszczeniowych przypieczętowało upadek powstania w całym Królestwie Polskim. Mimo to generał wierzył jeszcze w odrodzenie ruchu partyzanckiego i nie opuszczał placu boju. Uczynił to dopiero 20 kwietnia 1864 roku. Udając się na emigrację, Hauke-Bosak był przekonany, że mimo klęski powstanie było potrzebne, bo wymusiło na rządzie carskim uwłaszczenie chłopów. I z tą chwilą –  jego zdaniem – 5 mln chłopów zostało obywatelami, zostało Polakami. Dodał zarazem, że 5 mln nowych Polaków nie pozwoli, by ojczyzna zginęła.

Na obczyźnie generał związał się z kręgami demokratycznymi. Walczył pod sztandarami Francji w wojnie francusko-pruskiej. Zginął pod Dijon w 1871 roku.