Grzegorzewice – cmentarz w bok od drogi głównej

wpis w: Miejsca | 0

Trzeba zjechać kawał w bok od szosy głównej, aby trafić do niewielkich Grzegorzewic. Zanętą jest kościół pw. św Jana Chrzciciela, a właściwie jego prezbiterium o średniowiecznej proweniencji. Popuszczając wodze fantazji można w nim zobaczyć jeden z najstarszych zabytków romańskiej architektury, tak zresztą uczynił konserwator wojewódzki jeszcze z okresu dwudziestolecia dr Tadeusz Szydłowski (zm. 1942). Przeprowadzone, jeszcze w latach 70. XX wieku, badania archeologiczne sprowadzają na ziemię, chyba bezpowrotnie wskazując na jego późniejsze prawdopodobnie XIV wieczne pochodzenie. Prezbiterium jest więc świadectwem długiego trwania form romańskiego stylu, a nie jednym z wcześniejszych jego przykładów. Niemniej położenie kościółka, znacząco rozbudowanego zresztą w czasach nowożytnych, na dość stromym wzgórku, z dala od obecnego centrum wsi, przenosi nas w góry historii. Romańskie mury z łamanego piaskowca, odrestaurowane bielące się nawy i zakrystia z lat 20. XVII wieku, pochodzące z XIX wieku pomniki nagrobne, sprawiają, że w historycznym kotle zaczyna bulgotać. Spokojna i senna okolica rozbrzmiewa echem dawnych historii, ludzi którzy żyli i umierali w cieniu tych murów. Tutaj też ich grzebano. Najpierw na przykościelnym cmentarzyku. Obecnie na znajdującym się nieopodal współczesnym cmentarzu. Ten jednak powstał dopiero w ostatnich latach. Gdzie zatem chowano się bliskich 50 czy 100 lat temu? Czy wszystko uległo zniszczeniu?

Stając przed tą zagadką, rozglądając się wokoło, zobaczymy niewielką dróżkę prowadzącą ku górze. Zdawać by się mogło, że w leśne odmęty. Może nie tak niedostępne, jak to drzewiej bywało, ale wciąż niepokojące nieznaną drogą. Wystarczy w nią jednak się zagłębić, aby po kilkudziesięciu metrach wspinaczki, znowu znaleźć się w innym świecie. Powyżej świątyni ulokowany został na leśnej polanie stary cmentarz. Zresztą nie tak bardzo stary, skoro dopiero niedawno jego miejsce zajął nowy, łatwiej dostępny. Dominują więc i na nim nagrobki z drugiej połowy XX wieku. Przechadzając się miedzy nimi odnajdziemy jednak bez trudu i wcześniejsze monumenty. Najstarsze pochodzą z końca XIX wieku. W latach 80. powstał najprawdopodobniej pomnik dwudziestosześcioletniej Marii Długosz (zm. 1881) o charakterystycznej formie krzyża stylizowanego na pień drzewa na cokole. Ten typ nagrobka, rozpowszechniony przez wzorniki, modny był w całej ówczesnej Europie. Zresztą i na grzegorzowickim cmentarzu odnajdziemy więcej podobnych. W pełnej krasie jest na nagrobku zmarłego w wieku 21 lat Franciszka Putońskiego (zm. 1893). Jest to krzyż przypominający pień drzewa umieszczony na skałkach, od frontu z tablicą inskrypcyjną w formie rozwiniętego zwoju. Ten, niemal romantyczny, nagrobek doskonale wpisuje się w leśny krajobraz cmentarza. Kilka jeszcze razy, do tego typu nawiązano, m.in. wystawiając pomnik dla Haliny Gawlickiej (zm. 1926). Późniejsze jego wzniesienie zaowocowało też nieco innym kształtem. Krzyż jest już prosty, cokół traci swoją lekkość, stając się masywnym głazem, ściętym od frontu.

Większość pomników pochodzących z końca XIX i pierwszej połowy XX wieku to krzyże usytuowane na cokołach. Tak jest w przypadku Zofii i Jana Partyków zmarłych w 1915, w odstępie równo trzech miesięcy, Wincentego Chojnackiego (zm. 1938), rodziny Łaisz, Anny Gajewskiej (zm. 1896), Józefa Greja, Marcina Hojnackiego (zm. 1911). Cokoły jednak nigdy nie pozostają całkowicie proste. Nakrywane są różnego rodzaju daszkami, rozbudowanymi opaskami, obiegają je fryzy lub proste gzymsy, pojawiają się trójkątne szczyciki i a w narożach akroteriony. W dwóch przypadkach w płycinach odnajdujemy przedstawienia postaci świętych. Pod samymi krzyżami zaś pojawiają się rozbudowane podstawy. Ta wariacja form i kształtów sprawia, że cmentarzy urzeka różnorodnością zastosowanych rozwiązań. Prawdą jest, że opartych o wzorniki i zazwyczaj o bardziej rzemieślniczym niż artystycznym charakterze, jednak jakże urokliwych. Dominuje przy tym powaga i powściągliwość form, dalekich od stylowych nowinek swoich czasów, takich jak secesja czy modernizm. Na tym tle tym wyróżniają się trzy nagrobki. Pierwszym jest ułamana kolumna dumnie prężąca się na cokole. Przypomina ona o Romanie Myszkowskim (zm. 1916) i jego matce. Nie jest ona oczywiście rozwiązaniem specjalnie oryginalnym, a nawet moglibyśmy mówić o pewnym jej zapóźnieniu, skoro na cmentarzach popularna była już wówczas od ponad stu lat. Odróżnia się jednak od pozostałych nagrobków, a owo długie trwanie jest charakterystyczne dla wielu cmentarnych realizacji. Bardziej oryginalnym rozwiązaniem jest kamienna otwarta na przestrzał kapliczka o formie zwanej aediculą znajdująca się na nagrobku Jacentego Świątkiewicza (zm. 1884). Jak głosi inskrypcja nagrobek ten wystawiła Eleonora z Lucińskich, zapewne żona zmarłego. Tym razem kompozycja pomnika podzielona została na trzy strefy. U dołu cokół na postawie, powyżej kapliczka, w zwieńczeniu krzyż. W prześwicie kapliczki znajduje się figura Matki Boskiej umieszczona na globie oplecionym przez węża. Jej bogato dekorowane i pofałdowane szaty kontrastują z dość sztywną, można by rzec hieratyczną, postawą i surowością oblicza. Zdaje się w swojej surowości być bliska romańskiej rzeźbie. Twórca pomnika, wyraźnie lubujący się w dekoracyjnych kształtach, nieco gorzej poradził sobie z przedstawieniem figury. Niemniej jej sztywność i nie do końca zachowana poprawność proporcji nadają jej dodatkowego uroku. Odróżniają też od dążącej do ideału seryjnej produkcji.

Najciekawiej prezentuje się grobowiec rodziny Targowskich herbu Rogala. Już jego kompozycja jest dość rozbudowana i składa się z wielu elementów. U stóp właściwego grobowca znajduje się figura leżącego chłopca, tragicznie zmarłego podczas porodu syna Józefa i Jadwigi Pączyńskich (zm. 1884). Na płycie zaś grobowca znajdują się formy powstałe prawdopodobnie pod koniec XX wieku. Są to dwie stojące płyty ujmujące prosty krzyż na cokole i podstawie. Na cokole dumnie zdaje się spoglądać na okolice rodzinny herb, wspominając czasy rodzinnej świetności. Nie tylko skala, ale również sięgnięcie po modernistyczną stylistykę odróżnia ten grobowiec od większości ówczesnych realizacji. Targowscy byli właścicielami ziemskimi, do nich też należał miejscowy dwór. Najbardziej znamienitymi przedstawicielami rodziny byli Wacław Pytkowski i Stanisław Pytkowski-Targowski. Ten pierwszy był mężem Marii z domu Targowskiej. Była to postać nietuzinkowa, wybitny naukowiec, który nie wahał się chwytać za broń, gdy wymagało tego dobro ojczyzny. Ochotnik w wojnie 1920 r., zaangażowany w działania konspiracyjne podczas II wojny światowej, odznaczony m.in. medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Przede wszystkim zaś specjalista w zakresie argoekonomii, profesor i wykładowca m.in. w warszawskiej Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Natomiast Stanisław Pytkowski wspomniany na grobowcu jest jedynie symbolicznie. Pochowany został w USA, gdzie był doktorem weterynarii i wykładowcą na Uniwersytecie w Columbus (Ohaio).

Koło kościoła zachowało się natomiast sześć pomników, dwa z nich wkomponowane zostały w ogrodzenie cmentarza. Wśród nich wyróżniają się jeszcze klasycystycznymi reminiscencjami nagrobki Agnieszki Adamskiej (zm. 1855) oraz Franciszka Olszewskiego (zm. 1837). Nagrobek Salomei Lipińskiej (zm. 1853) łączy historyzujące formy z dość nowoczesnym materiałem, jakim było w połowie XIX wieku żeliwo, dopiero zdobywające popularność na cmentarzach. Jest to konstrukcja zmontowana z płyt, zwieńczona odlanym krzyżem i takąż tablicą z napisem od frontu. Wreszcie i pomnik w formie krzyża na cokole Marianny Gajewskiej. Wykonany z piaskowca, o tradycyjnych formach jest typową XIX wieczną realizacją. Brak daty utrudnia określenie czasu jego powstania. Przypada on prawdopodobnie na połowę wieku XIX. Najbardziej znamienita osoba upamiętniona została zaś na nagrobku wewnątrz kościoła. Leży tutaj Onufry Popiel (zm. 1826) kasztelanic Sandomierski, powstaniec 1794 roku, rotmistrz kawalerii narodowej, marszałek konfederacji.

Na cmentarzu znajduje się również tajemnicza mogiła wspominającego nieznanego żołnierza, jak świdczy namalowany napis: Tu spoczywa / nieznany żołnierz / poległy za Ojczyznę / Pokój Jego Duszy Według Jerzego Kowalczyka, autora witryny Powstanie 1863 na kielecczyźnie upamiętnia ona powstańca z roku 1863. Od tego autora dowiadujemy się, że ranny miał do Grzegorzowic trafić z powstańczym oddziałem. Odniesione obrażenia okazały się jednak na tyle poważne, że wkrótce zmarł. Pochowany został na cmentarzu, a może po prostu w lesie w pobliżu kościoła. Niekoniecznie zresztą w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się upamiętniający, znacznie późniejszy żelazny krzyż. Być może właśnie wokół tej mogiły rozrósł się stary cmentarz. Powstańcy mieli zakopać zresztą nie tylko swojego towarzysza, ale również i kasę. Ta schowana gdzieś w lesie nigdy nie została odnaleziona. Na cmentarzu znajduje się również symboliczny nagrobek wspominający poległych za wolność ojczyzny mieszkańców Grzegorzowic: Maksymiliana Budzisza zmarłego w 1912 roku, powstańczego łącznika oraz jego brata Wincentego Budzisz-Budziszewskiego (zm. 1825). A także Teofila Budzisza, który zginął w roku 1920 i Józefa zamordowanego w 1943 roku. Wspomniany jest również Stanisław Włodarczyk, który zginął pod Tobrukiem oraz żołnierz armii Andersa Wincency Włodarczyk.

Na większości nagrobków znajdują się proste napisy wspominające zmarłego, prośby o modlitwę zań, a często także wymienieni są Ci, którzy pomnik postawili – stroskana żona czy pozostawiona z dziećmi. Jedynie Romana Myszkowskiego i jego matkę rodzina wspomina bardziej wylewnie O sroga ty śmierci / nic nas nie żałowałaś / w tak krótkim czasie matkę i brata nam zabrałaś. Pełne uczucia są również proste słowa na nagrobku Cecylii Gajewskiej – Ukochanem / u dziecku / i wnuczce / Cecylii / ten pom / nik stawia / ojciec. Chyba na to nie liczyli natomiast rodzina Łasisz, sami bowiem – jeszcze za życia – na swoim grobie napisali między innymi: Przyjdzie nam odpocząć w tym zimnym grobie / A kiedy nas miłość za życia złączyła / Niechaj jej nie dzieli ta cicha mogiła. Nieco bardziej rozbudowane są również napisy na nagrobkach wykutych wokół kościoła. Przystając przed nagrobkiem Marianny Gajewskiej przeczytamy, dość skomplikowany opis życia zmarłej. Za jego formą kryć się mogą jakieś rodzinne perturbacje: Tu spoczywają zwłoki matki od / pięciorga dziatek. / Ta była wierna mężowi a wzo / rem dla matek / Z lubem mężem czterdzieści i czte= / ry lat żyła / A teraz ją ta smutna pokrywa / mogiła / Siedemdziesiąty przeżywszy na / tym świecie wątek / Wróciła do miejsca tego, skąd / wzięła początek / Maryanna jej imię z Łosiów z domu / Jakuba Gajewskiego żona wia= / domo każdemu / On to i z pięciorgiem dzieci ten / pomnik wystawił. Również na pomniku Agnieszki Adamskiej znajdujemy zapewnienie, że pozostawiła jeszcze męża / i Jedynego Syna. / Którzy ceniąc twe przymioty zaw / sze zgon Twój opłakują. / A na znak zawdzięczenia / ten pomnik stawiają.

Na cmentarzyku znajduje się jedynie około 20 pomników sprzed II wojny światowej. Jeszcze w połowie XIX wieku znaczące pochówki miały miejsce wokół kościoła. Cmentarz założony został zatem zapewne w tym czasie. Co stało się z pozostałymi pomnikami. Część pewnie nie przetrwała zniszczona przez czas lub dewastowana przez człowieka ustąpiła miejsce nowym. Większość jednak pewnie nigdy nie powstała. Wzniesienie kamiennego nagrobka, nawet betonowego było kosztowne. Mało kogo była stać na taki luksus. Prosta trumna zakopywana była w ziemi, nad nią stawiano naprędce zbity krzyż. To musiało wystarczyć. Drewno wystawione na niesprzyjające warunki szybko niszczało, świeży kopczyk szybko zarastał, pamięć o zmarłym też z czasem się zamazywała. Po 20, 30 może 50 latach w tym miejscu stawiano nowy nagrobek. Czasem bardziej trwały, ale i po większości z nich świadectwo i pamięć przeminą.