Bieliny

wpis w: Miejsca | 0

 

Źródło: T. Dybczyński Tajemnice Łysogór, Lwów 1937, s. 65-67.

Przed południem wchodzono już do Bielin. – Wieś ta ma przeszło 4 kilometry długości. Składa się z dwu części. Zachodnia część to Bieliny Kapitulne, wschodnia – Kościelne. Prócz kościółka i malowniczego położenia nic osobliwego nie zawiera. Znana już w dziejach XVII wieku jako wieś kościelna – pospieszył z wyjaśnieniem Tadeusz. Przeszedłszy wsią kawałeczek drogi skierowano się od razu w stronę kościółka. Położony na sporej górce, zbudowany z białego kamienia w kształcie krzyża, z dość zgrabną wieżyczką, widziany jest z dosyć dalekich okolic.

– Któż to zbudował ten kościół? – Biskup krakowski Zadzik w roku 1637. Był tu jednak wpierw inny kościółek, prawdopodobnie drewniany. Obecny jest na jego miejscu. Oczywiście bez przeróbek od czasu swej budowy pierwotnej nie został. Obejrzano na frontonie parę tablic pamiątkowych z XVII wieku, we wnętrzu zaś dość cenny obraz św. Rodziny w wielkim ołtarzu. Zamierzano zajrzeć jeszcze do zakrystii, gdzie przechowywany jest starożytny pacyfikał z relikwią św. Krzyża, zakrystia była jednak zamknięta i nie można było znaleźć kościelnego.

– Cóż będziemy dalej robili? – Według planu dzisiejsza marszruta nasza kończy się na Bielinach – odrzekł Mirski zaglądając do notesu. – Myślę, że poszukamy tutaj gdziekolwiek dla siebie miejsca postoju i noclegu, zostawimy w nim plecaki i pójdziemy na spacer po najbliższej okolicy. Warto by może zwiedzić ten grzbiet – tu Mirski wskazał na sterczącą o paręset metrów za górą Kościelną, po drugiej stronie rzeczki, stromą, kamienistą górę. – O tak – podchwycił Tadeusz. – Powinniśmy pójść na tę górę, zwaną Chełmem, i dalej nawet w stronę Lechowa. Punkt oparcia znaleziono wkrótce w miejscowej szkole powszechnej. Przyjęci gościnnie przez kierownika, mając zapewniony nocleg w klasach na świeżym sianie, po zostawieniu wszystkich bagaży i krótkim odpoczynku ruszyli na zwiedzanie okolicy. Ominąwszy górę Kościelną przeprawiono się po kładce na drugą stronę rzeczki, stanowiącej dopływ Belnianki, i zaczęto wdzierać się na ów Chełm. Góra ta ma 376 m w swym wyższym wierzchołku i wznosi się nad doliną rzeczki około 80 metrów. Ze szczytu roztoczył się wspaniały widok. Całe Bieliny i pasmo Łysogórskie wyraźnie i malowniczo stanęło wszystkim przed oczami. Sam grzbiet Bieliński nie zalesiony, jedynie gdzieniegdzie krzakami jałowca obrzucony, też okazalej się przedstawił.