BIELINY – Kapliczki

wpis w: Z teki Romana Mirowskiego | 0

Wieś Bieliny jest nie tylko „stolicą” gminy w powiecie kieleckim, ale można by ją także określić mianem stolicy „krainy drewnianych kapliczek”. Kilka z tych kapliczek zachowało się w samych Bielinach, a kilka następnych w innych, należących do bielińskiej gminy wsiach. Aby niczego nie sugerować wymieniam nazwy tych wsi w kolejności alfabetycznej, jako absolutnie obiektywnej: Belno, Huta Nowa, Huta Stara, Kakonin, Porąbki. Podziwiając te kapliczki: wszystkie razem, każdą z osobna, a w szczególności ich niezwykłą koncentrację, nie sposób uniknąć pytania dlaczego to właśnie Bieliny stały się swoistym „epicentrum” (adaptując pojęcia z sejsmologii) tego wyjątkowego dzieła rąk ludzkich, jakim jest świętokrzyska drewniana kapliczka. Czy sprawił to tutejszy klimat, czy piękno krajobrazu, czy może jeszcze jakieś inne czynniki?

Zacznijmy od krótkiej historii wsi i jej walorów krajobrazowych. Wyjątkowo piękne położenie tej wsi, usytuowanej na południowych stokach Gór Świętokrzyskich, porównywalne tylko z wsiami Podhala, niewątpliwie miało wpływ, podobnie zresztą jak w przypadku regionu podhalańskiego, na zwiększenie wrażliwości ludności na odczuwanie piękna i potrzebę materializowania tej wrażliwości we wszystkich przejawach kształtowania swojego otoczenia. Co do pochodzenia nazwy Bielin istnieją dwie hipotezy. Jedna z nich nazwę wywodzi od bielonych chałup, zaś druga, może bardziej prawdopodobna, od bielonego tu na słońcu płótna. Data lokowania Bielin nie jest znana. Wiadomo jednak, że w wieku XV wieś już istniała, leżąc w granicach księstwa, a potem województwa sandomierskiego. Od założenia, aż do roku 1789, wieś stanowiła własność biskupów krakowskich.

Około roku 1770 wieś, za zgodą biskupa Łętowskiego, podzielona została na dwie części: wschodnią – stanowiącą uposażenie probostwa i zachodnią – jako uposażenie kapituły katedralnej krakowskiej. Od roku 1789 Bieliny Kapitulne przeszły na własność skarbu państwa i jako „dobra rządowe” oddawano je w dzierżawę. Parafia powstała późno, dopiero w XVII stuleciu, a fundatorem tutejszego kościoła był w roku 1637 krakowski biskup Jakub Zadzik, któremu Kielce zawdzięczają budowę pałacu zwanego powszechnie Zamkiem.

Do roku 1849 Bieliny miały niwowy układ gruntowy „z trójpolówką”. Obszar wsi dzielił się na kilka niw, do których prowadziły drogi dojazdowe. Włościanie bielińscy posiadali wówczas swoje pola w kilku miejscach.. Po regulacji gruntowej, zlikwidowana została szachownica gruntów. Powstał pasowy układ pól – pisał autor publikacji o ludowym budownictwie Bielin, etnograf Edward Traczyński. Obecne Bieliny – stolica gminy – są wsią o 264 gospodarstwach i mają kształt tak zwanej ulicówki. Długość wsi jest znaczna – wynosi blisko cztery kilometry. Jeszcze do lat czterdziestych ubiegłego stulecia bielińskie chałupy, obory czy stodoły kryte były albo gontem albo słomianą strzechą. Dzisiaj coraz trudniej zobaczyć w Bielinach tradycyjne drewniane budownictwo. Za kilka lat bielińskie drewniane chałupy o konstrukcji węgłowej i pokryciu gontowym lub słomianym obejrzeć będzie można już tylko w skansenie. Tak stało się też z organistówką pochodzącą z połowy XIX stulecia, w której urodził się przedostatni polski prezydent na uchodźstwie, Kazimierz Sabbat, a która teraz stoi w skansenie w Tokarni. Z dawnych „drewnianych” Bielin bogatych ludową kulturą, pozostały już tylko maleńkie „domkowe” kapliczki.

Kwestia wrażliwości estetycznej mieszkańców gminy, jakkolwiek ważna i istotna, nie mogła być podstawową przyczyną powstawania tu kapliczek. Wydaje mi się, że najbardziej przyczyniło się tu późne erygowanie parafii. Bieliny otoczone były wsiami parafialnymi, ponadto w pobliżu znajdowały się dwa klasztory, w tym jeden o znaczeniu ogólnopolskiego sanktuarium, ale swojej świątyni przez wiele stuleci nie posiadały. Do Daleszyc jest stąd ponad 10 kilometrów, podobnie do Bodzentyna, Dębna, Leszczyn, Łagowa czy Nowej Słupi. Zresztą dawniej nikt odległości nie mierzył w kilometrach, ale brano pod uwagę potrzebny na jej pokonanie czas. Do kościoła dostawano się pieszo, albo niewiele szybciej furmanką, uwzględniając górzysty teren i stan ówczesnych dróg. A czas ten, biorąc pod uwagę powrót trzeba pomnożyć przez dwa. Kapliczki w jakimś sensie zastępowały oddalony kościół parafialny. Stanowiąc miejsce, gdzie mogły odbywać się niektóre obrzędy, jak choćby nabożeństwa majowe, czy wielkanocne święcenie pokarmów. W większych kapliczkach znajdowały się nawet ołtarzyki, umożliwiające odprawienie mszy, a przy mniejszych, przy dobrej pogodzie można było korzystać z ołtarzyków polowych. Wystarczyło, żeby wówczas nieco dłuższą podróż odbył ksiądz, a wierni mieli już bardzo blisko. Te kapliczki zastępujące kościół były przedmiotem pewnej ewolucji. Czasem polegającej na zwiększeniu powierzchni, a później także na zamknięciu ich wnętrza drzwiami, by lepiej ochronić zgromadzone w nich wyposażenie. Kapliczki i roztaczane przez nie sacrum zastępowały też kościół w dni powszednie dając ludziom poczucie boskiej opieki i możliwość indywidualnej modlitwy. Były też często fundacjami o charakterze wotywnym, a koszt ich wzniesienia był na tyle umiarkowany, że możliwy do poniesienia nawet przez ludzi o niewysokich dochodach

Kwestia ewolucji, jaką przeszły kapliczki wynika zarówno z ich konkretnego przeznaczenia, jak również przemian jakie przechodziło ludowe ciesielstwo w regionie. Podstawowy materiał stanowiło najbardziej dostępne w okolicy drewno jodłowe. Kapliczki budowali ludzie miejscowi, wykonywali je zatem takimi samymi metodami jak budując obiekty mieszkalne czy gospodarcze. Mogły mieć więc konstrukcję zrębową, sumikowi-łątkową, a nawet szkieletową, Jeszcze w wieku XIX nie korzystano z drewna przecieranego w tartakach, stosując belki obrabiane przy pomocy siekiery i topora, pochodzące z pni przecinanych na połowizny ręczną piłą. Do krycia dachów, a także do czasu zastąpienia gontu przez szalunki z desek pochodzących z tartaków, powszechnie służył gont. Był produkowany na miejscu, bo ważnymi ośrodkami gonciarstwa były Bieliny, a także Kakonin. Kapliczki ozdabiały podobne elementy o charakterze dekoracyjnym, jak stosowane w bardziej reprezentacyjnych budynkach, jak plebanie czy organistówki, a nawet przy towarzyszących zwykłym chałupom gankach. Niestety im nowsze są kapliczki, tym mniej w nich ludowego ciesielstwa a więcej przemysłu drzewnego. Tym cenniejsza staje się najstarsza z zachowanych, piękna drewniana kapliczka z roku 1802 stanowiąca prawdziwą ozdobę wsi. Na pewno znana była prezydentowi Sabbatowi, który na świat przyszedł w Bielinach. Zawsze zastanawiam się do jakiej kategorii by ją zaliczyć – czy jako dzieło kultury materialnej, czy może uznać ją już za dzieło sztuki. Któż to może rozstrzygnąć? Szkoda, że ani słowa o bielińskich kapliczkach nie ma w książkach księdza Jana Wiśniewskiego, który w innych wsiach jednak kapliczki dostrzegał…